Rozchorowałem się i gwoli ścisłości nie jest to jakieś
popierdułkowate przeziębienie, tylko apokaliptyczna grypa odbierająca chęć do
życia. Żeby egzystencja pozostała na ledwie znośnym poziomie, faszeruję się
kilogramami medykamentów, dzięki którym mam już całkiem niezły odlot. I jak w
takim stanie mam prowadzić samochód, żeby dojechać do pracy? Wystarczy
przeczytać ulotkę, bądź skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą.
Header
14 stycznia 2014
10 stycznia 2014
Motoryzacyjna cząska artysty
Kupiłem lustrzankę, a co! Nie dość, że wcześniej od Spalacza (tylko się tak nie chwaliłem), to na dodatek Canona - porządnej firmy robiącej porządny sprzęt fotograficzny (a nie magnetowidy). Teraz wmawiam sobie, że będę miał większe możliwości, będę mógł robić lepsze zdjęcia i ogólnie lepsze relacje na bloga. Prawdopodobnie nie, ale jak sobie tak myślę, to czuję się lepiej i mam poczucie dobrze zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście pierwsze co robi się po zakupie aparatu, to wywalenie instrukcji obsługi i rejestracja na forum użytkowników danej marki, żeby zadawać idiotyczne pytania w stylu: gdzie się go włącza, jak zrobić dobre zdjęcie i najczęściej powtarzane: dlaczego kupiłem sobie dobry (i cholernie drogi) sprzęt a moje zdjęcia ciągle są słabe. Ja tego nie zrobiłem, za to odwiedzam codziennie setki stron o fotografii czytając, podglądając backstage i oglądając tutoriale. Chłonę wiedzę skąd się da.
7 stycznia 2014
Plany, plany, plany...
Zaczynamy kolejny rok, więc wypada zrobić wpis noworoczny. Będą zmiany, niektóre kosmetyczne, niektóre trochę większe, mam nadzieję, że wszystkie na lepsze.
Na samym początku chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom Petrolheads.pl wszystkiego najlepszego w roku 2014, spełnienia marzeń – tych motoryzacyjnych i tych niezwiązanych z czterema kółkami, żebyście zawsze szczęśliwie docierali do celów Waszych podróży i nie zasilali przy tym budżetu państwa w zamian za wątpliwej jakości fotkę. Aby benzyna była tania jak w Wenezueli, a samochody na ulicach jak supercary w Dubaju. Jak najmniej idiotów na drogach, a jak najwięcej życzliwych i pomocnych zapaleńców, takich jak Wy. Żeby ten rok był dużo lepszy od wszystkich poprzednich! Sobie życzę przede wszystkim wytrwałości i systematyczności, lepszej organizacji czasu i doby trwającej 48 godzin. Dobrze byłoby zrealizować choć część projektów, które mam w głowie oraz odwiedzić chociaż połowę wydarzeń motoryzacyjnych, które chciałbym odwiedzić.
W nowym roku mam zamiar uruchomić nowy dział bloga: „Inżynieria”, w którym będę pisał o tym, na czym znam się najlepiej, czyli o zagadnieniach technicznych budowy i projektowania samochodów. W końcu w tym kierunku kształciłem się, więc dlaczego nie podzielić się swoją wiedzą z innymi? Mam już kilka pomysłów na wpisy, jednak jeśli jakieś elementy i zespoły aut budzą Wasze szczególne zainteresowanie – piszcie śmiało! Postaram się rozwinąć dane zagadnienie i rozwiać wszelkie wątpliwości. Planuję także poszerzyć dział testów i nawiązać kilka interesujących współpracy, które zaowocują wpisami oraz będę rozwijał się fotograficznie, dzięki czemu, mam nadzieję, będzie na czym zawiesić oko. Mam pomysł na jeszcze jeden dział, ale o nim aktualnie cicho sza!
W ubiegłym roku dużo zmieniło się w moim życiu prywatnym, 2013 był lekko wariacki i mało zorganizowany. Niedługo dowiecie się o wszystkim, bo chciałbym dać się Wam lepiej poznać i to będzie kolejna zmiana na Petrolhedsach. Pomimo tego, że w dalszym ciągu będzie to blog motoryzacyjny, to teraz będzie on bardziej osobisty.
Oczywiście będą też małe zmiany wizualne, może lekko odświeży się szablon, ale nie obiecuję. Na pewno w przyszłość patrzę z optymizmem. Czuję, że rok 2014 będzie rokiem rozwoju, osobistego i blogowego, czego sobie i Wam życzę!
1 grudnia 2013
Ride or die...
Nawet jeśli nie jesteś Petrolheadem, ani jakimś specjalnym
fanem kina motoryzacyjnego, to na pewno o tym usłyszałeś. Paul Walker zginął
dzisiaj w wypadku samochodowym.
10 września 2013
Konkurs Ferrari - wyniki!
Nadszedł dzień ogłoszenia wyników konkursu Ferrari. Losowanie odbyło się pod nadzorem Komisji Zakładania Gier i pierwotnie miało odbyć się metodą "klasyczne "ęce-pęce", niestety zgłoszenia były 3, więc trzeba było pomyśleć o czymś innym (padło na 3 kubeczki). Koniec końców zwycięzcą został:
Krzysztof Rachwał!
Gratki chłopie i maila ślij z adresem. Pozostałym dwóm uczestnikom dziękuję za udział ;)
1 września 2013
Konkurs Ferrari!
Uwaga, ogłaszam konkurs!
Z pewnością ucieszy on wszystkich fanów motoryzacji z pod znaku czarnego, brykającego konika. Do wygrania fantastyczny album "Ferrari - włoska legenda" autorstwa Roberto Bonetto. Piękne zdjęcia i krótka charakterystyka 35 modeli, począwszy od Auto Avio Costruzioni 815 z 1940 roku, na Ferrari FF skończywszy. Oto kilka zdjęć nagrody:
Z pewnością ucieszy on wszystkich fanów motoryzacji z pod znaku czarnego, brykającego konika. Do wygrania fantastyczny album "Ferrari - włoska legenda" autorstwa Roberto Bonetto. Piękne zdjęcia i krótka charakterystyka 35 modeli, począwszy od Auto Avio Costruzioni 815 z 1940 roku, na Ferrari FF skończywszy. Oto kilka zdjęć nagrody:
17 sierpnia 2013
Przyczyną wypadku było…
Wypadki na drogach zaczęły się w czasach, kiedy chłopi wyjechali z szop swoimi wozami zaprzęgniętymi w konie albo osły. Wypadki zdarzają się także w dzisiejszych czasach i śmiem twierdzić, że w przyszłości także będą nieodłącznym elementem poruszania się po drogach. Tak naprawdę mechanizm powstawania „dzwona” nie zmienił się na przestrzeni wieków i od zawsze na samym początku pojawia się jakaś przyczyna, która z kolei nie zmieniła się od kiedy wąsaty przeskoczył przez płot.
11 sierpnia 2013
Nadmorska bulwarówka
Sezon wakacyjny powoli zbliża się do końca, jednak podobno czeka nas jeszcze kilka gorących dni. Niewątpliwą okazją na nadmorski lans będzie długi weekend 15-18 sierpnia, więc pakujcie manele i na Monciaka robić szał. Jak powszechnie wiadomo, do powolnego objazdu plażowych bulwarów najlepiej nadają się roadstery i kabriolety, dlatego spróbuję wybadać czy lepiej do tego celu nada się Jaguar F-Type V8 S, czy może Ferrari California.
18 czerwca 2013
Baby on board
Od dłuższego czasu, moje myśli bezczelnie mąci jedna zagwozdka. To dziwne uczucie, ponieważ nie występuje często, jestem raczej wyznawcą zasady „jest to jest, na ch.. drążyć temat”, jednak to coś nie daje mi spać po nocach. Przemyślenia na ten temat powodują, że na czole pojawia mi się kropelka potu, taka jak w japońskich bajkach, na dodatek marszczę czoło i przyjmuje groźne wyrazy twarzy. Chyba nie muszę tłumaczyć, że z racji mojego wieku powoli zanikają mi włókna kolagenowe w skórze, więc jeśli szybko nie rozwikłam zagadki, będę wyglądał jak Shar Pei i konieczne będą zastrzyki z botoksu, jak u Krzyśka Ibisza. Moim największym problemem ostatnich dni jest proces myślowy u ludzi, którzy naklejają sobie na samochody naklejki w stylu „Dziecko w aucie”. Mhm, fajnie, tylko po co?
8 czerwca 2013
Co z tą Arrinerą?
Kiedy w 2011 roku polską scenę motoryzacyjną obiegła informacja o testach pierwszego, rodzimego prototypu samochodu sportowego, było to jak małe trzęsienie ziemi. Później oficjalna prezentacja prototypu i każdy krajowy Petrolhead zaczął odliczać dni, kiedy w końcu na ulicach pojawi się coś naszego, od zera stworzonego w Polsce. Emocje podsycał fakt, że planowane osiągi wersji produkcyjnej miały zapewniać prędkość maksymalną na poziomie 300km/h a pierwsza „setka na blacie” to kwestia niecałych 4 sekund. Nieźle prawda? Jednak później pojawił się lekki zgrzyt, który do dziś towarzyszy Arrinerze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






