Header

10 stycznia 2014

Motoryzacyjna cząska artysty

Kupiłem lustrzankę, a co! Nie dość, że wcześniej od Spalacza (tylko się tak nie chwaliłem), to na dodatek Canona - porządnej firmy robiącej porządny sprzęt fotograficzny (a nie magnetowidy). Teraz wmawiam sobie, że będę miał większe możliwości, będę mógł robić lepsze zdjęcia i ogólnie lepsze relacje na bloga. Prawdopodobnie nie, ale jak sobie tak myślę, to czuję się lepiej i mam poczucie dobrze zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście pierwsze co robi się po zakupie aparatu, to wywalenie instrukcji obsługi i rejestracja na forum użytkowników danej marki, żeby zadawać idiotyczne pytania w stylu: gdzie się go włącza, jak zrobić dobre zdjęcie i najczęściej powtarzane: dlaczego kupiłem sobie dobry (i cholernie drogi) sprzęt a moje zdjęcia ciągle są słabe. Ja tego nie zrobiłem, za to odwiedzam codziennie setki stron o fotografii czytając, podglądając backstage i oglądając tutoriale. Chłonę wiedzę skąd się da.

Podczas jednej z takich foto-siecio-wędrówek moją uwagę przykuła relacja z warsztatów fotografii kulinarnej. Dotychczas sądziłem, że żeby zrobić dobre zdjęcie jedzenia wystarczy jedzenie i komórka z Instagramem. Ależ byłem w błędzie. Podobno fotografia kulinarna to cały dział, prawie jak fotografia portretowa, biznesowa, motoryzacyjna i glamour. Lekkie przegięcie, bo jedyna rzecz, którą powinno robić się z jedzeniem to wprowadzanie go do jamy ustnej i oprowadzanie przez cały układ trawienny. Ale popatrzcie, z jakim przejęciem te studentki ASP, gardzące komercją i konsumpcjonizmem, wpatrują się w dwie babeczki, niecierpliwie czekające aż ktoś je zje.

Właśnie to ujęcie zainspirowało mnie do tej notki. Skoro ktoś przywiązuje tak wielką wagę do walorów wizualnych jedzenia, że aż uwiecznia je na matrycy światłoczułej i robi z tego swój rodzaj sztuki, to jakim samochodem porusza się każdego dnia? Warunki, jakie musi spełniać auto aż takich wzrokowców to przede wszystkim dobry wygląd, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Walory jezdne i usterkowość prawdopodobnie spadają na drugi plan. Jeszcze musi być małe, bo kobiety mówią, że lubią małe, jednak tak na prawdę każda lubi wielkie. Samochody, oczywiście. Podsumowując, parking pod studiem organizującym warsztaty z fotografii kulinarnej wyobrażałem sobie jako rodzimy odpowiednik Concorso d'Eleganza Villa d'Este. Z samochodami za ułamek ceny pięknych klasyków. Taka budżetowa wystawa najlepszego designu ostatnich lat.

Pierwszy samochód, jaki przyszedł mi na myśl to Fiat 500. Cholernie stylowo wyglądający syn Cinquecento, z ciasnym wnętrzem, co akurat jest mało ważne. Ależ on wygląda! Jest doskonałym przykładem jak linie pierwowzoru można unowocześnić z zaskakująco dobrym efektem.

Kolejny samochód, który obowiązkowo misi znaleźć się na tym właśnie parkingu to Nissan Juke. Wzbudza on tak skrajne emocje, że albo się go kocha, albo nienawidzi. Nikt nie pozostaje wobec niego obojętny, szokuje i to mocno, co jest cenione w kręgach artystów.

Inny typ to Mini, jednak bardziej BMW Mini niż Jaś Fasola Mini. Na bank któraś z tych kobiet jeździ Mini.

Rzeczywistość nie była już tak kolorowa. Zdjęcie z zewnątrz studia ukazało smutną prawdę na temat gustu motoryzacyjnego fotografów żywności. Zamiast ciekawych i stylowych samochodów mamy Renault Megane w kolorze beretu emerytki, Fiata Punto bez koloru, czerwonego Yarisa i Polówkę w kolorze nadającym się raczej dla stringów niż dla samochodu. Zero polotu, zero stylu, zero czegokolwiek. Nuda.

4 komentarze:

  1. Chciałoby się mieć takie auto jak np. to na drugim zdjęciu! W ogóle to świetny wpis. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli dodam Cię do mojej listy najlepszych blogów o autach - http://najlepsze-blogi-o-autach.blogspot.com/
    Będzie łatwiej znaleźć Twój blog. Pozdrawiam, Michalina.

    OdpowiedzUsuń
  2. to teraz pewnie ujrzymy nowe zdjęcia - w wysokiej jakości ;-)

    co do autek cudne :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w zupełności. Ja mam dwie pasje fotografię i samochody - łączą się nierozerwalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Samochody to bardzo wdzięczne przedmioty do fotografowania. Zdecydowanie bardziej niż jedzenie :) Proponuję zainteresować sie wnętrzami klasycznych, zadbanych aut. Dzisiaj takich design'ów już nie projektują

    OdpowiedzUsuń