Header

29 stycznia 2014

Przegląd serwisowy - 180 000 km

Jakoś w połowie miesiąca, dokładnie w miejscu, w którym złapałem swój pierwszy mandat, Corolli stuknęło 180 000 kilometrów przebiegu. Z takim bagażem doświadczeń, każdy samochód staje przed wyborem: albo pozostać wiernym zasadzie "lać i jeździć", albo zacząć się psuć i stać się skarbonką. Korzystając z okazji, że akurat na ten przebieg przypada duży przegląd serwisowy, postanowiłem oddać samochód do ASO, żeby obejrzeli go spece z Toyoty.

Tak, wiem. Niezły ze mnie frajer pompka, że mam auto z takim przebiegiem, już dawno po gwarancji (chociaż na blachy kończy się dopiero w tym roku) i ciągle daję się naciągnąć ASO na przeglądy serwisowe. No cóż, tak ma i tyle, wole mieć pewność, że z autem jest wszystko w porządku. Auto odstawione z samego rana, odebrane kilka chwil później, wymyte i błyszczące, odkurzone, z takimi papierkami w środku:

Niedługo rozwinę się na temat tych wszystkich cyferek i strzałeczek, bo wygrzebałem wszystkie wydruki z całej historii samochodu. Ceny przemilczę, choć podejrzewam, że Wy nie, a skupię się na wnioskach. Wygląda na to, że w najbliższym czasie szykuje się kilka wydatków: nowe łożysko, nowy łącznik stabilizatora i w niedalekiej przyszłości trzeba będzie zainteresować się amortyzatorami. Boję się, że powoli kończy się niezawodność Toyoty, a zaczyna kryzys wieku średniego czy coś. Mam nadzieję, że Corolli jednak przejdzie, bo straci swoją niewątpliwą (i chyba jedyną) zaletę: bezawaryjność. Sam nie wiem co o tym myśleć, może jednak źle zrobiłem, że pojechałem na ten przegląd?


8 komentarzy:

  1. Ja mimo wszystko jestem optymistą - te najbliższe naprawy mają charakter czysto eksploatacyjny, a jeśli korzystasz z oryginalnych części będzie drogo, ale trwale. Oczywiście, że auto nie jest świeżynką i będzie częściej niż kiedyś wymagało napraw, ale przy zdrowym podejściu nie powinno wiązać się to z utratą atrybutu bezawaryjności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj spokój... Przegląd był potrzebny, jak chcesz mieć zdrowe autko ;-) Nic sie nie martw, będzie okej!

    Zygmunt,
    skup samochodów Wrocław

    OdpowiedzUsuń
  3. W jakim czasie zrobiłeś ten przebieg?
    mi zajęło 10 lat

    OdpowiedzUsuń
  4. Można też wnioskować inaczej - auto zaczyna się psuć, to może pora na sprzedaż i inwestycję w coś świeższego? Po pewnych przebiegach auto faktycznie staje się skarbonką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Generalnie też zauważyłem, że auta które posiadałem i przekraczały przebiegi 200k stawały się skarbonką bez dna. Lepiej już kupić nowsze auto z mniejszym przebiegiem niż zacząć pakować pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze po zimie staram się zrobić ogólny przegląd samochodu we własnym zakresie. Wiadomo, płyny eksploatacyjne, tarcze, wycieraczki do szyb, czy tarcze hamulcowe. Do tego oczywiście trochę estetycznej pracy nad pojazdem.

    OdpowiedzUsuń