Header

1 maja 2013

Zalałem Wi-pałera


Potęga speców od marketingu jest wielka, przekonałem się o tym już niejednokrotnie. Gazetki z marketów, zostawiane codziennie na mojej wycieraczce, przypominają mi o tym, jak bardzo potrzebuję większego telewizora, bo 49 cali to za mało na oglądanie kolejnej porażki kopinogów, a za tydzień będą rozdawać 55 cali za darmo i jeszcze dopłacą. Wszystko to na takich ratach, że odsetki zafundują Ci drugi telewizor do kuchni, a Twoim dzieciom w przyszłości opłacą studia i kupią kawalerkę na wrocławskim rynku. Albo promocje w realach, teskach czy innych oszonach – jaka tania kukurydza w puszce, zróbmy zapasy większe niż w schronie Baracka pod Białym Domem! Po takich zakupach czujemy radość, spełnienie, rozpiera nas duma z tego jak bardzo oszukaliśmy system i ile to zaoszczędziliśmy. Teraz siedzę i mam takie samo uczucie, bo zalałem sobie V-Powera ze zniżką z Lidla.


Mariaż sklepu, który ma dziwnie przekrzywioną literkę „i” w logotypie, ze stacją z muszlą trwa już jakiś czas i zawsze polega na tym samym: kup u nas a u tego drugiego będziesz miał taniej. To pojechałem zrobić zakupy u tych pierwszych, bo „rezerwa” paliła się już jakiś czas i czekała mnie wizyta u tych drugich. Nakupowałem ananasów, grejpfrutów, bananów, groszku w puszkach, oleju i kilku innych rzeczy, które tak naprawdę kurzą się od dawna w spiżarce, ale osiągnąłem cel, bo dostałem kupon zniżkowy na tankowanie. 15 groszy na „zwykłą” wachę i 30 groszy na Vip-pałera. Prędziutko pognałem na stację, żeby mi czasem tusz na paragonowym kuponie nie wyblakł i stanąłem przed dylematem: co zalać? 95-tka za 5,47, 95-tka z lepszą nazwą za 5,92. Pfff, mam zniżkę, leję droższą. Duma wylewała się ze mnie, kiedy to żółty pistolet sterczał z wlewu i tłoczył paliwo rakietowe do 55-litrowego baku. Ocho, pan z Laguny to chyba za pięćdziesiąt, bo kurczowo trzyma spust zielonego pistoletu i obserwuje cyferki przemykające na wyświetlaczu baczniej, niż sokół mysz czmychającą po polu. Biedota, nie to co ja - szlachcic, nie dość, że do pełna to jeszcze Wi-powera. Zapadka odbiła, dolałem raz, drugi, trzeci… W końcu było dosłownie pod sam korek, bo trochę się ulało. A co, kto bogatemu zabroni! Kolejki przy kasie nie było, więc zrezygnowałem z obmyślonego wcześniej zdania „za vipałer na szóstce” i podałem po prostu numerek stanowiska. Kuponik, rabacik, karta, pin (punktów dziady nie nabiły, podejrzewam, że i tak mnie na tych punktach kantują), fakturka i jazda. Odpalam. Hmm… zawory jakby ucichły, jakoś tak równo pracuje, wskazówka obrotomierza idealnie wskazuje 600rpm. Wyjeżdżam ze stacji, do domu przez obwodnicę więc but. Ależ się zbiera! Stożek ryczy wniebogłosy, koła mielą jak głupie, bo Parady słabo kleją na mokrym, a i tak setka chyba o sekundę szybciej! Banan gościł na moich ustach nawet kiedy wjechałem do garażu i echo oznajmiało, że chwilę temu uzbroił się alarm. Tyle zyskać!

Teraz siedzę, ochłonąłem trochę po najlepszym zakupie ostatnich dni i niechcący uruchomiłem swój inżynierski umysł, który podejrzewa, że jak zwykle mnie wykiwali. Weszło 43,5 litra, z rabatem zapłaciłem niecałe 245 zł. Gdybym wlał zwykłą 95-tkę zapłaciłbym około 231 zł. Jak łatwo policzyć, za dodatki czyszczące dodawane do paliwa V-moc zapłaciłem 14zł. Petrol Injector Cleaner Millersa kosztuje 27 zł, więc jednak jestem 13 zł przodu. Nawet jeśli jutro odpalę samochód i będzie tak jak przed tankowaniem, a dzisiejsze doznania były tylko efektem krążącej w moim krwioobiegu dopaminy, endorfiny czy innej serotoniny, wytwarzanej podczas popisówki przy dystrybutorze, to i tak jestem do przodu. Ależ ze mnie przebiegły zwierz!

6 komentarzy:

  1. polecam lekturę ;)
    http://pieniadze.gazeta.pl/Kupujemy/1,124630,13088998,Verva__V_Power_czy_Ultimate___superpaliwo_czy_chwyt.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwyt, nie chwyt, radość i duma zostaną ;)

      Usuń
  2. Jeśli to nie była V-power Racing to różnicy nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry tekst. Szkoda, że nie ma żadnych mierzalnych efektów. Ja jak w codzienniaku lałem V-Power 95, to w zasadzie zwiększała się wydajność - więcej przejeżdżałem na tej samej ilości paliwa. Max 10-12%, więc szału nie ma. Raczej podejrzewam, że to VP95 ma po prostu tyle oktanów, co powinno mieć, a tzw. EuroSuper, czyli z hutrtownie, a nie z własnych zbiorników Shella'a ma pewnie ze 3-4 oktany mniej, bo pośrednicy muszą po drodze coś przyciąć...

    Mnie najbardziej interesuje, czy jest sens lać więcej oktanów - w kontekście nie tyle ekonomi, co efektywności. czy przy takim stopniu sprężania, wałku, średnicy zaworów, jakie mam w garbie V-power 99+ cokolwiek da na 1/4 Mili.
    wiele razy nie startowałem, ale z tego co pamiętam najlepszy do tej pory czas wykręciłem na 95tce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie ekonomi nie ma najmniejszego sensu lać paliwa o większej liczbie oktanów. Są jakieś mity krążące od wieków w internecie, powielane przez osoby, które nie mają zielonego pojęcia czym jest liczba oktanowa albo cetanowa. Chyba napisze o tym osobny tekst, żeby była jasność.

      Usuń
  4. Przy seryjnym silniku i kompresji faktycznie bez sensu lać Vpower'a :D
    Ale jeżeli podbijasz kompresję to im większa liczba oktanowa tym "łatwiej" czasem i jedyne wyjście, żeby uniknąć stuku. A stuku nikt nie lubi :P "Puk Puk ... kto tam ?! To ja! DETONACJA :P"

    Liczba oktanowa im wyższa tym paliwo dłużej się spala, taka jest teoria no i praktyka, ale ... no właśnie pytanie ile oktanów mamy tak naprawdę w tym 95 :P

    OdpowiedzUsuń