Header

7 października 2012

K. Hołowczyc, J. Obrocki „Piekło Dakaru” - recenzja

Prawdziwi pasjonaci zawsze dążą do osiągania ekstremów. Chcą sprawdzić gdzie są granice wytrzymałości tylko po to, żeby podczas następnej próby je przekroczyć, wyznaczyć nowe cele, nieosiągalne dla zwykłych śmiertelników. Tacy zapaleńcy diametralnie zmieniają swoje życie, aby udowodnić coś innym, ale przede wszystkim sobie. A gdzie w świecie motoryzacji można spotkać największy zestaw fanatyków? Na starcie rajdu Dakar! Setki załóg decydują się na podjęcie walki z nieludzkimi warunkami, zawodną mechaniką i elektryką pojazdów oraz z własnymi ułomnościami. Na metę docierają tylko nieliczni, większość musi uznać się za pokonanych, z pokorą wrócić do domów i rozpocząć przygotowania do kolejnej próby. Bo na pustynię trzeba wrócić. Zawsze interesowało mnie, co kieruje tymi ludźmi, co sprawia, że decydują się na dwa tygodnie przekopywania piasku w morderczym upale. Dlatego bardzo zaciekawiła mnie książka „Piekło Dakaru” stworzona przez Krzysztofa Hołowczyca i Juliana Obrockiego, może dadzą radę przybliżyć mi szczegóły swojej „choroby”.

6 października 2012

69 Rajd Polski 2012 - Slow Motion by OesRecords

Dawno nie było żadnych filmików w ciekawostkach, trzeba to nadrobić. Oto wspomnienie 69 Rajdu Polski, nakręcone w technice slow motion przez ekipę OesRecords.

19 września 2012

Znajdźcie im do cholery jakieś zajęcie!


Zastanawialiście się kiedyś, co jest największym wrogiem człowieka? Szatan, alkohol, narkotyki, stres, myszy, głupota, karaluchy, fantastyka? Prawdopodobnie nikt z Was nie wpadł na to, co odkryłem ostatnio: największym wrogiem człowieka jest nadmiar wolnego czasu. Domyślam się, że dla wielu jest to zaskakujące, ale już śpieszę z wytłumaczeniem. Nie chodzi mi o wolny czas sam w sobie, bo on jest w porządku, można przeczytać książkę, obejrzeć film, wybrać się na przejażdżkę albo się zdrzemnąć. Najgorszy jest nadmiar wolnego czasu, bo trzeba wymyśleć sposób na jego zagospodarowanie, a to nie przynosi nic dobrego.

Sam ostatnio cierpiałem na nadmiar wolnego czasu. Doprowadziło mnie to do panicznego poszukiwania czegoś co mi go wypełni, najlepiej na dłuższą metę. Postanowiłem zrobić remont i małe przemeblowanie! W sumie na początku miało to być tylko delikatne odświeżenie pokoju, jednak z czasem przerodziło się w kompletną demolkę. Na początek trzeba było wybrać farbę, z którą będę musiał żyć kilka następnych lat. Podobno mężczyźni rozróżniają tylko 3 kolory: fajny, brzydki i pedalski, więc do pomocy zaciągnąłem moją Towarzyszkę Życia. Nie spodziewałem się, że na świecie istnieje tyle barw, tyle odcieni i tyle różnych palet. Było tego zdecydowanie za wiele, decyzję odłożyłem na później, żeby dobrać kolor ścian do koloru nowych mebli. Z nimi miało być łatwo. Priorytetem było duże i wysokie biurko, do tego pojemna szafa, jakiś regał na książki i płyty oraz kilka szafek. Najlepiej żeby wszystko tworzyło jeden komplet, bo nie lubię otaczać się „misz-maszem”. Niestety, producenci mebli nie uwzględnili tego, że ktoś chciałby połączyć mini biuro z sypialnią, nie mając przy tym 7 lat. Godziny bezowocnych poszukiwań odpowiedniego zestawu doprowadziły mnie do stwierdzenia, że nie znajdę lepszego i bardziej funkcjonalnego kompletu niż ten, który mam obecnie. W sumie ma wszystko czego potrzebuje, wymaga jedynie drobnego odświeżenia pożółkłych frontów. Skoro będę je odmalowywał, to może też warto zmienić ich kolor, co doprowadza mnie do punktu wyjścia, czyli wyboru farby. Siedzę więc w środku rozgrzebanego pokoju, z meblami bez drzwiczek, tynkiem na ścianach, wszystkimi rzeczami w kartonach i pluję sobie w brodę, że nie znalazłem lepszego sposobu na zużycie nadmiaru czasu.

Na szczęście nie często mam takie okresy w swoim życiu, jest jednak grupa ludzi, którzy codziennie mają zbytek czasu do zagospodarowania. Większość z nich zgrupowana jest w jednym miejscu i na dodatek dostaje pieniądze, za wymyślanie coraz bardzie absurdalnych rzeczy. Właściwie to wymyślają bezsensowne przepisy i dyrektywy, bo chodzi mi o ludzi zasiadających w Komisji Europejskiej. Mieliśmy już takie nonsensy jak dopuszczalna krzywizna ogórka oraz jej brak w przypadku banana. Mieliśmy także dyrektywę uznającą, że ślimaki to ryby. Z tego co wiem, ślimaki słabo radzą sobie z pływaniem, ale od czasu mojej edukacji biologicznej ewolucja mogła spłatać psikusa, na który błyskawicznie zareagowali eurogłowi. Ciekawe, czy jacyś prawnicy sprawdzają te projekty przed wejściem w życie, bo wydaje mi się, że nie.  Najnowszym, upośledzonym dzieckiem KE jest projekt ustawy o badaniach technicznych pojazdów. Zakłada on, że każdy pojazd ma pozostać w stanie fabrycznym przez cały okres użytkowania. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze śmierć całego światka tuningowego. Spojlery, body-kity, sportowe wydechy, doloty, ostrzejsze wałki, nawet felgi aluminiowe inne niż seryjne będą zabronione. Co gorsze, oznacza to też śmierć oldtimerów, do których części są praktycznie niemożliwe do dostania i trzeba dorabiać je we własnym zakresie. Jeśli jeszcze brak Calibr i Lanosów na gaz z niepolakierowanym laminatem mogę przeżyć, to wykastrowanie ulic z odrestaurowanych Datsunów 280Z, Jaguarów E-Type albo Chevy Impali jest nie do przyjęcia. I tak jest ich tylko garstka, ale spotkanie takiego moto-rodzynka powoduje wypieki na twarzy do końca dnia, może nawet dłużej. Nowe przepisy mogą doprowadzić do tego, że nasz samochód nie przejdzie przeglądu, bo mamy dywaniki kupione w markecie, wycieraczki ze stacji benzynowej, albo naklejkę na tylnej klapie informującą o tym, że trzeba mieć zwarte pośladki bo motocykle są wszędzie. Najgorsze jest to, że brak rynku wtórnego części spowoduje windowanie i tak już zawyżonych cen w autoryzowanych stacjach obsługi. Przecież będziemy na nie skazani. Kuriozum, prawda? Niestety „mądre głowy” wpadły na coś takiego zasłaniając się ekologią. Podobno wyprodukowanie każdego nieseryjnego elementu powoduje emisję ilości CO2, wystarczającą do ogrzania klimatu o miliard stopni Celsjusza i zafundowania nam powolnej agonii przez ewaporację. Rzekomo zamontowanie każdej dodatkowej części powoduje wzrost masy pojazdu, w efekcie samochód więcej pali, emituje więcej zanieczyszczeń i ociepla klimat o kolejny miliard stopni. Ustawa ma nas przed tym uchronić, zapewniając nam spokojne życie przy chłodnej bryzie, aż do śmierci w wieku 158 lat.

Oczywiście jest to tylko projekt dyrektywy, nie mający prawa wejść w życie. Pokazuje on jednak, że istnieją ludzie, którzy za wymyślanie takich głupot mogą otrzymywać pieniądze. Ewidentnie brakuje im zajęć i mają nadmiar wolnego czasu, co powoduje przeskakiwanie impulsów nerwowych pomiędzy nieodpowiednimi neuronami w mózgu. Także chrońcie się przed tym zgubnym stanem. Znajdźcie sobie niegroźne, ale absorbujące hobby. Może sklejanie modeli samochodów z zapałek, albo parowanie skarpetek po praniu? Najlepiej wsiądźcie w samochód i wykorzystajcie ostatnie lata motoryzacyjnej wolności, bo nie wiadomo co następnego wymyślą rządzący i jakim kolejnym podatkiem obciążą kierowców. Wtedy jedynym sposobem na nadmiar wolnego czasu zostanie drzemka.

13 września 2012

Detailing BMW 335d Touring

W dzisiejszej fotorelacji praca dość nietypowa, ale nie będę spojlerował. Niech załoga Shine Factory sama wyjaśni co pochłonęło sporą część ich czasu. Zdradzę tylko, że pracowali nad BMW 335d Touring, relacja poniżej.


25 sierpnia 2012

Detailing Porsche 911 Carrera 2 (964)

Oto kolejna prezentacja prac detailingowych załogi Shine Factory. Chłopaki jak zwykle perfekcyjni w tym co robią!

Witamy ponownie!
Tym razem chcielibyśmy przedstawić Wam relację z prac nad pewnym Porsche. Model 964 już kiedyś u nas gościł, jednak musimy Wam znów pokazać kilka zdjęć, gdyż jest to niesamowicie piękne auto. "Nasz" model wyróżniał się nadwoziem typu targa. Co do samego lakieru auto w większości posiadało oryginalny akrylowy lakier. Oczywiście w jedynym słusznym kolorze: czarne uni.
W skrócie: standardowo zaraz po odbiorze auto zostało dokładnie umyte i oczyszczone. Z auta zostały ściągnięte koła w celu oczyszczenia i zabezpieczenia. Lakier został poddany korekcie oraz finalnie zabezpieczony Cquartzem. Zadbaliśmy o sporo innych detali zewnątrz jak i wewnątrz auta. W relacji postaramy się przedstawić dokładnie czynności, opis produktów przez nas używanych i przede wszystkim finalny efekt wizualny.
Zapraszamy!

15 sierpnia 2012

Detailing Mercedesa CLS

Ekipa Shine Factory była ostatnio bardzo zapracowana i nie mieli czasu na relacjonowanie swoich prac. Ale obiecali nadrobić zaległości i przedstawić kilka fotorelacji.

Witamy Was.
Dawno nie przedstawialiśmy żadnej relacji, a tak być nie może. Obiecujemy przedstawić Wam niedługo kilka naprawdę ciekawych projektów.
Teraz jednak przedstawimy auto które trafiło do nas ostatnimi czasy, mianowicie czarny Mercedes CLS. Mieliśmy troszkę więcej czasu, więc staraliśmy robić sporo zdjęć i tym samym przedstawić Wam relacje z prac nad samochodem. Auto posiadało standardowe uszkodzenia lakieru jak mnóstwo swirli, kilka głębszych rys oraz sporą przycierkę na jednym elemencie, która na początku ładnie kryła się pod warstwą brudu. Przeprowadziliśmy na lakierze pełną korektę lakieru na końcu zabezpieczając go powłoką Cquartz, po nocy dokładnie dotarty Reloadem, przed CQ tajemna mikstura przygotowująca lakier.
 



12 sierpnia 2012

KOI | King Of Europe Drift Rd. 5 Hungaroring

Oto jedna z lepszych produkcji driftingowych, jakie wyszły w ostatnim czasie: relacja KOI Drift Team z piątej rundy King Of Europe Drift, która odbyła się na węgierskim Hungaroringu.


Kłopoty miłośników Morza Bałtyckiego


W życiu setek tysięcy Polaków istnieje jeden, specjalny i wyjątkowy dzień w roku. Wyczekiwany z wypiekami na twarzy i rosnącym podnieceniem. Wbrew pozorom nie chodzi tu o Gwiazdkę i prezenty, ale o początek urlopu. Takiego prawdziwego urlopu, nie All-Inclusive-Last-Minute-Powrót-Na-Własną-Rękę z upadającego biura podróży, ale spędzonego z całą rodziną nad ukochanym Bałtykiem, ewentualnie jakaś agroturystyka nad jeziorem, ale bardziej Bałtyk. W trakcie całorocznego oczekiwania na jego nadejście, wyobrażany jest jako początek czegoś wyjątkowego, okresu wypoczynku i błogiego lenistwa. W rzeczywistości jest jednak całkiem inaczej. Po pierwsze, urlop nad morzem zaczyna się o absurdalnie wczesnej godzinie. Jeszcze wcześniejszej niż rok temu, kiedy to wyruszaliśmy wcześniej niż dwa lata temu. Przecież trzeba zdążyć zapakować całą rodzinę wraz ze stertą bagaży i wyruszyć przed tymi wszystkimi drogowymi niedorajdami, w celu uniknięcia korków. Szkoda tylko, że większość podróżujących tak myśli i w okresie letnim mamy takie natężenie ruchu, któremu nie dałyby rady drogi o szerokości amerykańskiej autostrady. Żeby choć trochę ułatwić dotarcie z punktu A do punktu B (jak Bałtyk), Ministerstwo Infrastruktury, władze województw, powiatów i gmin, prześcigają się w wymyślaniu rozwiązań rozładowujących korki w newralgicznych punktach.

9 sierpnia 2012

Lamborghini Gallardo SCC // mnono.pl

Film - zajawka, przedstawiający Lamborghini Gallardo LP560-4, którym prawie każdy może sobie pojeździć. Jedyny warunek - musicie należeć do Supercar Club Poland. Co do samego filmiku, wykonany jest mistrzowsko!


4 sierpnia 2012

Sezon urlopowy

Ostatnio na blogu i facebook'owym fanpejdżu nic się nie dzieje, a to za sprawą tego, że postanowiłem zrobić sobie mały urlop i wyjechać nad nasz piękny i "ciepły" Bałtyk. Po powrocie pojawią się nowe notki, bo tematy same się znajdują podczas podróży.

Pozdrowienia dla wszystkich Czytelników!