Header

18 czerwca 2012

AMI 2012 - relacja część 2

Przyznaję się bez bicia, że trochę ociągałem się z zabraniem do stworzenia drugiej części relacji. Nie będę się usprawiedliwiał, bo nie o to chodzi, tylko od razu przejdę do rzeczy. A w części drugiej m.in. Audi, BMW, Rolls-Royce, Mercedes, Porsche i kilka innych.



Zaczynamy od stoiska marki dość mocno związanej z Lipskiem - BMW. Dziećmi tego związku są modele serii 1, które właśnie w Lipsku są produkowane. Jednym z nich jest M135i, 320 konny hot hatch, którego światowego premiera odbyła się właśnie podczas AMI 2012.

Dla miłośników luksusu i "połykania" kolejnych kilometrów autostrad - 640d Gran Coupe. Pierwsze co rzucało się w oczy to kolor, sam nie wiem jak go nazwać. Całość, razem z wnętrzem, robiła piorunujące wrażenie.


Oczywiście nie mogło zabraknąć pojazdów sygnowanych M Performance.


Dla fanów marki - sklep z gadżetami. Nie były to tylko koszulki czy breloczki do kluczy, ale były to też kierownice, gałki a nawet zaciski hamulców i tłumiki, których dźwięku można było posłuchać na specjalnym stanowisku.


Jak, chyba każda marka na targach, BMW musiało pokazać jak bardzo troszczy się o przyszłość naszych dzieci i zabezpiecza się przed atakami ze strony glonojadów-ekologów. Jednak nie były to hybrydy w wersji produkcyjnej, ale koncepty samochodów elektrycznych: i3 oraz i8. Brak upajającego ryku silnika rekompensowały fantastycznym, futurystycznym designem.







Pozostając w tematyce samochodów na baterie, nie sposób nie wspomnieć o marce Tesla. Do przejechania się ich najnowszym dzieckiem - Tesla Roadster Sport - było tyle chętnych, że wybierano ich w drodze losowania. Spowodowane było to największą wadą elektryków - słabym zasięgiem.





Innym elektrykiem, a właściwie hybrydą, zaprezentowaną szerszemu gronu publiczności był Fisker Karma. Właściwie ciężko sklasyfikować ten samochód. Niby napęd jest w pełni elektryczny, ale na pokładzie zainstalowano spalinowy silnik działający jako generator prądu. Ani nie ma super osiągów, ani niskiego spalania... Przynajmniej wygląda dobrze!



Dużym zawodem było stoisko Mercedesa. Wydawało mi się, że było jakoś mało modeli, wszystkie takie nieciekawe, "opatrzone". Nawet modeli od AMG było mało. Najciekawsze wydały mi się E-klasa cabrio i SL AMG.




Dobrze, że Mercedes pokazał chociaż, w którym kierunku zmierza, prezentując Concept Style Coupe. Linie  nadwozia i grill, tak charakterystyczne dla marki, mogą świadczyć o tym, że model produkcyjny nie będzie dużo bardziej ugładzony. Nie mam nic przeciwko, bo wygląda rewelacyjnie.





Zaskakującym faktem była obecność wózków na zakupy, produkowanych przez firmę założoną przez producenta zegarków. Tak, te wózki to Smarty, a jako że Brabus jest głównym dostawcą akcesoriów do pojazdów tej marki, również pojawił się na stoisku.




Wózek elektryczny? Czemu nie, w końcu Meleksy ciągle jeżdżą po polach golfowych. Może ten Smart je wyprze?



Innym małym elektrykiem była propozycja Renault. Model nazwany ZOE, o przodzie przypominającym niedorozwiniętego robota z kreskówki, jest podobno niesamowicie innowacyjny. Nawet udało mu się pobić rekord dystansu przejechanego w 24 godziny dla aut elektrycznych. Co z tego, skoro i tak przeciętny benzyniak jest od niego lepszy, chociażby we wspomnianym wcześniej zasięgu?


Na przykład takie Megane i Twingo, oba w wersji RS.



Pozostając w temacie małych samochodów, nie sposób ominąć Peugeota i spadkobiercy modeli tej marki dających najwięcej frajdy z jazdy - rodziny GTi. Czy model 208 GTi też okaże się fantastyczną zabawką i po latach zasłuży na miano legendy? Czas pokaże, tymczasem możemy obejrzeć jak wygląda koncept tego modelu.


Porównanie RCZ z dwóch światów: cywilnego i wyścigowego. Oprócz malowania, kół i niższego zawieszenia, większych różnic nie odnotowano.


Peugeot i tenis? Oczywiście, seria modeli Roland Garros najlepiej o tym świadczy.


Związek Peugeota i Cirtoena nie ma jakiegoś wyraźnego lidera, próbującego zepchnąć drugą markę na drugi plan, jak to ma miejsce z Renault i Dacia. Ten partnerski stosunek owocuje to powstawaniem bliźniaczych modeli, jak Pug 4008 i C4 Aircross, który podczas AMI 2012 miał swoją niemiecką premierę.




Zaangażowanie Citroena w rajdy powoduje, że każdy wie kto wygra. Loeb zgarnia mistrzostwo za mistrzostwem, a Citroen ma pretekst do wypuszczania serii samochodów sygnowanych jego nazwiskiem. Tutaj najnowszy DS3 Racing S. Loeb.



Może w tym roku Jari-Matti Latvala zdetronizuje Loeba? Mimo, iż pierwsze 6 rajdów na to nie wskazuje, miło było zobaczyć Forda Fiestę WRC, którą na co dzień pokonuje szutry i asfalty całego świata. Obok Fiesty, 250-cio konny Focus ST.


Dla porównania z Fiestą w wersji rajdowej, kawałek dalej stała wersja cywilna.


Za Odrą premierowo pokazali Forda B-Max, którego polska premiera odbyła się podczas Auto Show w Poznaniu. Dobrze wiedzieć, że mamy coś wcześniej niż Niemcy.



Podczas AMI 2012 odbywały się nie tylko niemieckie, bądź europejskie premiery. Światową premierą była nowa wersja Volkswagena Scirocco, nazwana jako GTS dla uczczenia 30-lecia modelu.


Była też alejka nowego Beetla, prezentująca żuczka we wszystkich odmianach, oraz alejka oznaczona literą R, z najmocniejszymi odmianami Volkswagenów.





Seat reklamuje się sloganem Auto Emocion oraz tym, że do tworzenia aut popycha ich precyzja, pomysł, młodość i współzawodnictwo. Niestety, po koncepcie Toledo nie widać emocji i żadnej z wcześniej wymienionych cech. Jedyne co da się zauważyć to fakt, że właściciel marki - grupa Volkswagena, ma decydujące zdanie w każdej kwestii i efekt końcowy mógłby równie dobrze wyjechać ze znaczkiem VW na masce.


Leon Cupra został stworzony wcześniej, więc widoczność wpływu z VAG nie jest aż tak widoczna.



Kolejny członek grupy Volkswagena - Porsche, pokazał Europie najnowszą wersję SUVa: Cayenne GTS. Nie sposób było go nie zauważyć, bo jako jedyny był czerwony, pośród innych, srebrnych Porsche.





VAG byłaby niekompletna, gdyby nie druga siła w grupie - Audi. Modeli było bez liku, każdy obecnie oferowany, miał swojego reprezentanta.






Nie tylko najświeższe modele kusiły nas swoimi kształtami. Parę klasyków marki także się pojawiło, za sprawą Audi Club International.




Miłośnicy żeglowania także opuszczali plac Audi usatysfakcjonowani.


Podobnie jak BMW, Audi także przygotowało sklepik z gadżetami.



Teraz coś dla miłośników luksusu. Jako pierwszy Jaguar, który usilnie próbuje połączyć sport z wygodą. Raz szala przechyla się bardziej na stronę sportu i powstają modele jak XK, innym razem na stronę luksusową i powstają XF i XJ. Jednak widać, że nie są to do końca grzeczne "dupowozy" i mają charakter dzikiego kota.







Kwintesencją luksusu, blichtru i przepychu jest Rolls-Royce. Jakikolwiek komentarz jest chyba zbędny.





Jeśli wszechobecna skóra powoduje, że czujecie się przytłoczeni, a zamiast niej wolicie gołą blachę i włókno węglowe, na targach też znajdziecie coś dla siebie. Przede wszystkim auta wyścigowe serii DTM. Uwielbiam te muskularne sylwetki, absurdalnie wielkie skrzydła i poszerzenia. Wszystkie detale podyktowane jak najlepszą aerodynamiką. Coś pięknego.




Samochody długodystansowe trafiły na halę prosto z 24h Nurburgring. Większość nawet nie zahaczyła o myjnię ;)




Prosto z torów, na których nie ma jakiegokolwiek zakrętu, przyjechały dragstery. Chciałbym zobaczyć tego Smarta w akcji, musi wyglądać jak nabój wystrzelony z pistoletu.





Na sam koniec gratka dla miłośników wyróżniania się na drogach. Ekstremalną odmianą takiego odróżniania się od innych jest podróżowanie w pojeździe stworzonym własnoręcznie, od podstaw. Ze swoimi kit carami wystawiła się czeska firma Kaipan, dzięki której z poczciwej Skody Favorit, możemy stworzyć coś innego, wyróżniającego nas na drogach.


Dla indywidualistów posiadających wyjątkowo atechniczne zdolności, bądź nie lubiących ciężkiej pracy, idealną propozycją jest Melkus RS2000. To auto powstaje w liczbie 25 sztuk rocznie, więc prawdopodobieństwo spotkania drugiego takiego jest niewielkie.


Inną drogą do wyróżnienia się z tłumu masowo produkowanych aut jest tuning, którego na AMI 2012 nie zabrakło.






Pojawił się nawet wszechobecny w tym sezonie stickerbomb w wersji light, na elementach deski rozdzielczej:


I w wersji hard, na rancie w głębi felgi:



To już koniec fotorelacji z AMI 2012. W kolejnym poście przedstawię małe podsumowanie targów, wyjazdu i spostrzeżenia z organizacji i niemieckiej kultury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz