Header

9 czerwca 2012

AMI 2012 - relacja część 1


Podobno wszystko za naszą zachodnią granicą jest lepsze. Proszki do prania lepiej piorą, czekolady lepiej smakują, miasta są czyste, powietrze świeże, samochody nawoskowane, a autostrady gładkie i szerokie. No i oczywiście mają żeliki Haribo w cenie, która nie przyprawia o zawrót głowy. Ciekawe, czy ta teoria dotyczy też targów motoryzacyjnych... Najlepiej wyrabiać sobie zdanie na jakiś temat na podstawie doświadczeń, więc postanowiłem odwiedzić Auto Mobil International 2012 w Lipsku i przygotować z nich fotorelację. Tym bardziej, że ilość wystawców i atrakcji mogła przyprawić o mały zawrót głowy.




Tak naprawdę, na terenie Leipziger Messe jednocześnie odbywały się 3 wystawy: AMI, AMITEC i AMICOM, czyli samochody, technika warsztatowa i multimedia. Łącznie ponad 450 wystawców z 23 krajów. Ta liczba robi wrażenie! Ale mnie interosowały tylko targi samochodowe i jedynie najciekawsze modele, dlatego osoby liczące na nowości z dziedziny wyposażenia warsztatów lub car-audio, mogą poczuć się zawiedzione.

Na terenie targów zostałem przywitany wystawą samochodów z ostatnich 60 lat, z takimi modelami jak Renault 5 Turbo, Lancia Delta Integrale, Lotus Esprit oraz Jaguar E-type Roadster na czele.







Nie tylko Glashalle była opanowana przez oldtimery, także na hali 2 można było zobaczyć modele z minionej epoki.



Do swoich korzeni nawiązywała także marka Opel, świętująca 150 lat istnienia. Z tej okazji, można było obejrzeć najważniejsze modele w ich historii: pierwszy samochód Opel Patent Motorwagen System Lutzmann, RAK2, Opel GT, Trainingsauto czy Kadett E GSI. Ale mnie interesowały bardziej modele współczesne, szczególnie te sygnowane literami OPC, jak Corsa OPC Nürburgring Edition lub GTC, jak nowa Astra GTC.


Dobrze, że niemieccy spece od marketingu poszli po rozum do głowy i nie postawili przeszklonej półki na samym środku przejścia, tylko po to, żebyś zapragnął mieć nowiuteńkie felgi w swojej Insigni. Zamiast tego, dyskretnie wbudowali je w podłogę. Zainteresowanie (w)murowane!

Podczas oglądania stoiska Opla, lekko się zmieszałem, ponieważ nie wiem, czy trójkołowce zaliczyć do kategorii samochodów, czy motorów. Jeśli do tej pierwszej, wszystko w porządku, jeśli do tej drugiej, po wprowadzeniu tego modelu trzeba będzie zmienić motto "Wir Leben Autos". Jak by nie było, wygląda ciekawie.

Swoją premierę miał "kompaktowy SUV": Opel Mokka. Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem tej fascynacji mało-dużymi samochodami, w tym Oplu też nie znalazłem nic interesującego, ale jeśli producenci wprowadzają takie modele do swojej oferty, widocznie jest na nie popyt. Czymś te dzieci do szkoły trzeba podwieźć.


Jako ciekawostkę, mogę zdradzić, że silniki do Mokki produkowane są w Tychach, przez Isuzu Motors Polska. Koncern Isuzu był też obecny z modelem D-MAX, którym można było poszaleć w off-roadowych warunkach, na terenie testowym poza halami.


Kawałek dalej, swoją ofertę prezentowało Suzuki. I nie były to tylko kioski, w stylu Swifta, który nawet w wersji Sport bardziej przypomina budkę z lodami niż hot-hatcha. Był też prawdziwy łamaniec językowy dla Niemców - Kizashi oraz poza-samochodowe propozycje: motory i silniki do jednostek pływających.




Tak szczerze, to trochę nie rozumiem Suzuki. Z jednej strony robią naprawdę porządne motory, z drugiej błądzą gdzieś po designersko-marketingowych zakrętach. No bo jak można wytłumaczyć nazwę auta przypominającą odgłos muchy rozbryzgującej się na przedniej szybie? A jak wytłumaczyć zdjęcie "rogacza" reklamującego model Jimny? "Zdradza Cię żona i uważasz, że nic gorszego Cię nie spotka? Spróbuj Suzuki!" Nie rozumiem, pewnie ma to jakieś drugie dno...



Za to zdecydowanie przemawia do mnie design szwedzkiego Volvo, który dotychczasowo przypominał bardziej kredensy niż samochody. Obecna oferta, szczególnie najnowsze modele, może się podobać.

Jak większość producentów, Volvo także celuje w napędy hybrydowe i chwali się podwoziem z V60 Plug-In Hybrid.


Niekwestionowaną królową hybryd, ciągle pozostaje Toyota. Każdy z mniejszych modeli marki jest oferowany w wersji benzynowo-elektrycznej. Dla zainteresowanych ochroną przebiśniegów i wombatów to auta idealne, szkoda tylko, że utylizacja akumulatorów bardziej niszczy środowisko niż kopcący muscle car. Ale nikt nie mówił, że ekolodzy są mądrzy, a Toyota tę naiwność bezwzględnie wykorzystuje, chwaląc się coraz niższym spalaniem na 100 km.


Ciekawostką dla fanów marki, była wystawa modeli używanych, z takimi ciekawostkami jak Supra, prawie wszystkie generacje Celicy, i kilka starszych Corolli.




Tęskniący za prawdziwie sportowymi Toyotami, w końcu się doczekali! Spadkobierczyni legendarnej Hachi  Roku, czyli modelu AE86, miała swoją oficjalną, niemiecką premierę. Panie i panowie, oto GT-86.

Była nawet wersja, która w dniach 17-20 maja uczestniczyła w wyścigu 24-godzinnym na Nordschleife!



Każdy Petrolhead zapewne wie, że GT-86 powstawała we współpracy z Subaru, co zaowocowało siostrzanym modelem BRZ. Nawet pod maską gości ten sam, 2 litrowy silnik z tłokami w układzie Boxer.



Obie wersje odniosły duży sukces w Japonii, jednak poza Azją może być problem. Jak powszechnie wiadomo, Azjaci mają dość kompaktowe rozmiary i GT-86 razem z BRZ mają bardzo ciasne wnętrza. A to może mieć wpływ dla wysokiego Europejczyka czy opasłego Amerykanina.

Oprócz BRZ, na stoisku Subaru wyróżniało się tylko jedno auto: WRX STI. Pewnie za sprawą śliwkowego koloru lakieru, podczas gdy reszta modeli była biała...


Za to gamą barw kusiła KIA. Koreański producent przygotował całą paletę dostępnych kolorów i umieścił ją w centralnej części swojego terenu.



Niemiecką premierę miała odświeżona wersja modelu Cee'd, wpisująca się w obecny, interesujący design koreańskiej marki. Ciekawe, czy odniesie taki sam sukces, jak wersja z przed faceliftingu.


Pozostając w świecie koreańskich producentów, przyjrzyjmy się marce Hyundai. Obok obecnie oferowanych modeli zaczynających się od literki i, był premierowo model i30cw, który podobno jest połączeniem hatchbacka, kombi i SUVa... Czyli kolejny model z serii aut mało-dużych, idealnych do wywiezienia dzieci z psem do lasu na weekend. Nie można zapomnieć o modelu, który może być poważnym rywalem dla Toyoty GT-86, Subaru BRZ i Nissana 370z: Hyundaiu Genesis Coupe.





Stoisko Nissana witało Godzillą, najmocniejszym, obecnie produkowanym seryjnie Nissanem: GT-R. Dalej najbardziej intrygujący model, w wersji koncepcyjnej firmowego tunera marki: Juke Nismo Concept. Oba w niesamowitym kolorze białej perły.


Nissan nie mógł być gorszy w kwestii ekologii i postanowił zadbać o czapy lodowe modelem w pełni elektrycznym, nazwanym tak ekologicznie, że bardziej się nie da: Leaf.

Dla odważnych, chcących zostać kierowcą wyścigowym, przygotowano stoisko, na którym można było wziąć udział w Nissan GT Academy.


Honda, podobnie jak Nissan, zaprezentowała wersję przygotowaną przez fabrycznego tunera. W tym wypadku był to CRZ Mugen. Wyścigowa hybryda, która naprawdę daje frajdę z jazdy.

Dodatkowo pojawiła się cała gama najnowszej generacji Civica z wersją Sport na czele. Czyżby na nim miała bazować wersja Type-R?



Honda postanowiła podzielić siły w poszukiwaniu rozwiązań chroniących środowisko i oprócz hybrydowego CRZ, światło dzienne ujrzał model FCX Flarity, zasilany ogniwem paliwowym.

Znudzonych oglądaniem samochodów, na scenie zabawiał Asimo, tańczący w rytm Rock'n'Rolla oraz muzyki elektronicznej, a także przemawiający piękną angielszczyzną.


Reprezentację Kraju Kwitnącej Wiśni uzupełniła Mazda, świętująca 40 lat obecności w Niemczech. Z tej okazji ujawniła nową gamę silnikową do kultowego roadstera - MX-5, najmniejszą z sióstr SUV - CX-5 a także obecnie oferowane modele, wszystkie w kolorze szarym.



Szczerze powiedziawszy, trochę się zawiodłem brakiem najmocniejszych wersji, modeli MPS. Dopiero później zobaczyłem jedną, białą 3 MPS.

Jednak pewien niedosyt pozostał. Przecież to wszystko widziałem już wcześniej, model CX-5 też powoli mi się opatrzył. Wrażenie to zmienił concept, na który natknąłem się opuszczając plac Mazdy. Mazda Takeri, to jeden z modeli, których design był inspirowany siłami natury, podobnie jak wyścigówki Furai. Jeśli tak ma wyglądać nowa 6, to jestem na tak!



Dalszy ciąg relacji, w którym m.in. nowinki z rodziny VAG, Mercedes i kilka sportowych Meleksów, w części drugiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz